2008-10-12
Jest piękna pogoda złotej jesieni, a mnie ponownie spotkała przyjemność opiekowania się pieskiem mojej córki, i to na cały dzień.
Przed południem, nie wytrzymałem, do bagażnika mojego autka załadowałem plecak
z prowiantem dla mnie i wodą dla pieska. Zwierzątko usadowiłem na tylnej kanapie
i pojechaliśmy w Rudawy.
Samochód zostawiłem na parkingu na Przełęczy Karpnickiej, plecak na ramiona,
do jednej ręki lustrzanka, a do drugiej smycz i ruszyliśmy wygodną, szeroką ścieżką prowadzącą w stronę Szwajcarki.
Piesek ucieszył się z takiego obrotu sprawy i ochoczo ruszył do przodu.
Już po kilkunastu minutach dotarliśmy do schroniska.
Pogodna niedziela spowodowała prawdziwe oblężenie tego miejsca.
Szwajcarka, to drewniany budynek w stylu tyrolskim, a wzniesiony został w 1823 roku
przez brata króla Prus Wilhelma, jako domek myśliwski.
W Szwajcarce mieści się schronisko i Dolnośląska Szkoła Wspinaczki.
Każdy sposób podróżowania i zwiedzania świat jest dobry...
nawet w specjalnym nosidełku na ramionach taty.
(...) Co wy za jedni i gdzie idziecie
My rozproszeni po całym świecie(...)
(...)Ogniska palą strawę gotują
Jedni śpiewają drudzy tańcują(...)
Tłoczno tu dzisiaj. Już miałem zamiar wyruszyć w stronę Husyckich Skał, gdy nad głową
odpoczywającej na ławce turystki zobaczyłem tabliczkę. Podszedłem bliżej.
Oniemiałem z wściekłości i spojrzałem przed siebie.
W swej bezsilności wykonałem tylko jedno zdjęcie długim obiektywem
i po podpisaniu się pod protestem, ruszyłem w drogę powrotną. Już nie miałem ochoty na skałki.
Gdy doszliśmy do parkingu, piesek opierał się przed wsadzeniem go do samochodu.
Ponieważ moje rozgoryczenie trochę osłabło, pomaszerowaliśmy drogą prowadzącą w kierunku
Jańskiej Góry. Miałem zamiar przejść tylko niewielki odcinek, ale piesek z werwą parł do przodu
i tak doszliśmy, prawie do Rozdroża pod Jańską Górą.
wodę, którą mu nalałem do jego miseczki.
Wracałem niespiesznie, rozkoszując się kolorami jesiennego lasu.
W drodze powrotnej zrobiłem mały postój nad Jeziorem Kaczorowskim.
Tak szumnie został nazwany zbiornik retencyjny na Kaczawie pod Okrajnikiem,
niedaleko rezerwatu Miłek.
Dawniej mówiono
- Kto ma owce, ma co chce.
A dzisiaj mawiają
- Kto ma owce, ten jest baran.
__________________________________________________
Dopisek
Krakowska firma Pol-Skal ugięła się pod protestami mieszkańców wsi Karpniki i zawiesiła wydobycie skalenia z miejscowej kopalni. Głównym powodem protestu był transport kamienia przez wieś. Wyładowane kamieniami samochody, których waga przekraczała 30 ton, zagrażały stabilności mostu na Bobrze.
* * * *
Cześć, Janku.
OdpowiedzUsuńWystarczy, że patrzę na rozrywaną i wywożoną górę Połom.
Zdjęcia zbudziły tęsknotę za słońcem i kolorami, a przed nami cała zima, ech.
Arogancja ludzi, którzy choć kapkę dostali władzy, przechodzi wszelkie pojęcie, i to w każdej dziedzinie; a już przyroda, która nie potrafi się sama obronić przed ich pazernością, chyba cierpi najbardziej; pozostaje nam protestować, podpisywać, nękać pismami, bo może w kupie coś zdziałamy; piękne widoki, ba! przepiękne, jeśli tylko uda nam się tegoroczny wyjazd na Dolny, Rudawy będą w planie, i Kaczawskie:-) brakuje mi zdjęcia pieska, chyba, że gdzieś przegapiłam, a może to ten mały "cudaczek" w sweterku na śniegu w którymś z poprzednich postów, jeśli tak, to udany bardzo:-)
OdpowiedzUsuńMario, ten piesek, który z nami chodził po górach, odpoczywa teraz w Ziemi Kieleckiej. Mam kilka jego zdjęć, ale na kliszy i na papierze. Wabił się, Atosek i gdy tylko zobaczył, że sięgam po plecak, chodził krok, w krok za mną.
UsuńGdy odszedł na tamtą stronę, odczułem utratę kogoś bardzo bliskiego, utratę cząstki mnie samego.
On był członkiem rodziny
Och, ja gapa.
UsuńTak, na tym spacerze byłem z pieskiem w sweterku z tematu
o grudniu.