środa, 21 grudnia 2016

Zamek przytulony do skał


______________________


2008-10-26

    Przed tygodniem odwiedziłem kilka skał w Rudawach Janowickich.
Wtedy, ku mojej rozpaczy, nie zdążyłem odwiedzić ruin Zamku Bolczów.

Podobnie, jak w ubiegłą niedzielę, "musiałem" się zaopiekować zwierzaczkiem mojej córki.
Po wypełnieniu obowiązków, bez ociągania się, jak z procy wystrzeliłem w kierunku Rudaw.
Gdy trójką dojeżdżałem do Radomierza, widok mgieł zatrzymał mnie na dłużej.


Mój postój przed Radomierzem trwał i trwał. Po prostu, stałem i gapiłem się na Biuścik Bardotki
i widniejące za nim pasmo Karkonoszy.

W Janowicach Wielkich, tak samo jak w poprzednią niedzielę, wjeżdżam w szosę prowadzącą



do Leśnego Dworu. Droga, po której poprowadzono żółty szlak, jest niemożebnie wąska i prowadzi do leśnego parkingu, który niestety, cieszy się złą sławą. Albowiem miejscowa chuliganeria wybija szyby w pozostawionych tam samochodach i penetruje ich wnętrza.

Dlatego, przed tym parkingiem, należy wjechać do Leśnego Dworu i na jego dziedzińcu


pozostawić swój pojazd. Tam, nasz samochód, będzie stał bezpiecznie.
Opłata parkingowa jest symboliczna, a na dokładkę, otoczenie jest niezwykle romantyczne


Po wyjściu z zagrody poszedłem wzdłuż ogrodzenia drogą, którą prowadzi żółty szlak.
Gdy ogrodzenie się skończyło, porzuciłem szlak i skręciłem w drogę odchodzącą w lewo.


Październikowe słońce, w prześwitach między drzewami, pięknie oświetlało utwardzony dukt,


który po niedługim czasie doprowadził mnie do zielonego szlaku,
nazwanego Szlakiem Zamków Piastowskich.

Przekroczyłem Hutniczy Potok i wszedłem do Rudawskiego Parku Krajobrazowego.


Zielony szlak prowadził mnie dawną drogą dojazdową do Zamku Bolczów.


Przebijające się przez listowie promienie słońca przypomniały mi seanse filmowe


które odbywały się, za pośrednictwem kina objazdowego, w wiejskiej świetlicy.

Wyobrażam sobie, jak na tym podejściu, musiały ciężko pracować konie ciągnące powozy.


(...)Tylko koni, tylko koni  żal(...)

Biedne konie...


Pchrrr,... z ulgą parsknęły konie...  Mi również ulżyło, gdy zza drzew wyłoniły się mury zamku.

Niskie, jesienne słońce ładnie oświetliło ruiny zamku. Za drewnianym mostkiem, nad suchą fosą,


stojące otworem wejście barbakanu, zaprasza do wnętrza.


Budowniczowie zamku wykorzystali zastane skały jako elementy murów.


Gdy wszedłem na dolny dziedziniec, na widok tych skał, oniemiałem z wrażenia.


Wydawało mi się, że uczestniczę w jakiejś scenie, w dawnym westernie.

Schody przytulone do skał, schody pomiędzy skałami. Ustąpiłem miejsca schodzącym


i wszedłem na górny dziedziniec. Jeszcze upłynie kilkadziesiąt lat, a wszędobylska roślinność


opanuje  rumowisko i ograniczy widoki.

Wszędzie panowała cisza


Resztki murów wygrzewały się w jesiennym słońcu, było pusto.

Usiadłem na murze i piłem herbatę. Samotna sosna, ukorzeniona wśród  załomów skały,


rozsiewała nikły zapach igliwia. Za górami, za lasami, za dolinami... - Góry Sokole


Za górami, za lasami, za dolinami(...)  - Góry Kaczawskie.

Wróciłem na dolny dziedziniec.
Wiąz górski usadowił się tuż obok kamiennej studni cysterny.


Tabliczka na pniu informuje, że drzewo to jest pomnikiem przyrody.


Następnymi kamiennymi schodkami można dojść na kolejny dziedziniec


  


Z ociąganiem skierowałem się do wyjścia. opadłe liście szeleściły pod butami.


Rzuciłem jeszcze jedno spojrzenie w stronę ruin, a potem


zielonym szlakiem zacząłem schodzić w stronę Doliny Janówki.


Gdy zszedłem trochę niżej, obejrzałem się. spojrzałem jeszcze na sosenkę rosnącą na skale,


która swoim aromatem, urozmaiciła mi posiłek.

Przed zakrętem przystanąłem na chwilę i gapiłem się na wyraźną zmianę drzewostanu w lesie.


Nie należy przechodzić obojętnie obok tablic informacyjnych.



Zawsze można wyczytać jakąś ciekawostkę.

A w duszy coś śpiewa...
Las jest piękny...



las jest uroczy...


lesie powiedz mi, czy kochasz mnie...


Obok miejsca wypoczynkowego, szlak zielony dołącza do żółtego i przez jakiś czas biegną


razem. W ubiegłą niedzielę prowadziły mnie w stronę Starościńskich Skał.

Od tego miejsca, szlakiem żółtym,  pójdę na prawo i trafię prosto do Nowego Dworu.
Tam czeka na mnie moje autko.

Niejednokrotnie zastanawiam się, dlaczego niektórzy, tak bardzo pogardzają tym, co wytworzył



inny człowiek.

(...)najwyższy czas,
nienawiść zniszczyć w sobie.
 

Czesław Niemen

Szedłem w dół żółtym szlakiem w stronę Janowic Wielkich, po lewej stronie drogi,




wesoło pluskała Janówka. Szedłem powoli, zasłuchany w tajemniczy szept strumienia.

Po wyjeździe z Janowic Wielkich, chwilę pogapiłem się na Sokoliki.



A tutaj dowiesz się, dlaczego mój postój przed Radomierzem trwał tak długo.

*    *    *    *

1 komentarz:

  1. Cześć, Janku.
    Chwila wolna między zajęciami przedwigilijnymi, więc zajrzałem na blog. Za oknem chmurny dzień bez kolorów, a na Twoich zdjęciach kolorowa jesień, ta najpiękniejsza. Zdjęcia z przełęczy z widokiem na Sokoliki i Karkonosze są piękne. Niebieska dal nie gasi wyrazistości – jak to bywa u mnie – a pogłębia głębię obrazu.
    Jak widzę, wracasz wspomnieniami do Rudaw. Już niedługo pójdziemy tam razem, jeszcze dwa tygodnie.
    A teraz muszę iść do kuchni, smażyć będę dorsze.

    OdpowiedzUsuń