piątek, 29 lipca 2016

O Grobli i o ludziach na jarmarku

Był dzień 2016-03-20 - Niedziela Palmowa

Problemy, problemy i jeszcze raz problemy.
Pierwszy problem pojawił się w dniu mojego wyjazdu na zwiedzanie Rezerwatu Grobla w Górach Kaczawskich. Rano byłem komuś potrzebny w pilnej sprawie i musiałem opóźnić mój zaplanowany wcześniej wyjazd.


Na miejsce dotarłem dopiero w południe. Dokładnie o godzinie dwunastej zaparkowałem


swój samochód niedaleko Kwatery Myśliwskiej "Pod Czarnym Bocianem".

Ruszyłem zielonym szlakiem w stronę wsi Grobla.

Do granic Rezerwatu Nad Groblą dotarliśmy z Krzysztofem w czasie mojej pierwszej z nim wyprawy w  Góry Kaczawskie



Rezerwat Nad Groblą został utworzony w 2001 r. dla ochrony ciekawych form geologicznych  i wielu rzadkich gatunków roślin chronionych. Znajduje się tu największe w Polsce skupisko drzewiastych form Jarzębu brekinii. W składzie rzadkich roślin występują: wiciokrzew pomorski, wawrzynek wilczełyko, lilia złotogłów, buławnik wielkokwiatowy i mieczolistny,  przylaszczka, pierwiosnek lekarski,  miodownik melisowaty i wiele innych.
Znajdują się tu siedliska rzadkich ptaków: grubodzioba, krzyżodzioba świerkowego, muchołówki, gila, pliszki górskiej. W rezerwacie można spotkać najliczniejsze stada muflonów. Rosną tu dwa pomniki przyrody: świerk pospolity w wieku 160 lat i modrzew europejski w wieku 150 lat.

Gdy stanąłem przed tą tablicą i poczułem zapach przedwiośnia w lesie, odprężyłem się



i wszystkie gnębiące mnie troski poszły sobie gdzieś precz.




Był las i byłem ja, a rozmiękła ziemia tłumiła odgłos moich kroków. W lesie panowała cisza, jak w jakiejś świątyni. Szedłem powoli, rozgladając sie dookoła. Byłem ciekaw, co piszczy w trawie.

Na zeszłorocznych liściach przycupnął motyl z szeroko rozpostartymi skrzydełkami. Ich  charakterystycznie powycinane kształty sprawiają, że  nie można go pomylić z żadnym innym.





To rusałka ceik, a szeroko rozłożone skrzydełka łapią przebijające się przez chmury promyki słońca. Marzec i motyl - wydaje się niemożliwą rzeczą. Ale to nie jest złudzenie. Ten motyl został wybudzony z zimowego snu nieśmiałymi słonecznymi promykami. Rusałka ceik jest jednym z motyli, które u nas zimują  jako postać dorosła. A przetrwanie mrozów jest  możliwe dzięki temu, że rusałki wykorzystują zjawisko przechłodzenia i  ich płyny ustrojowe w okresie zimy nie zamarzają i nie ulegają krystalizacji. W ich organizmie powstaje zwiększone stężenie glicerolu i innych składników uniemożliwiających krzepnięcie wody. Dlatego, gdy zimową porą spotkamy jakiegoś motyla gdzieś na strychu, w stodole czy szopie lub w piwnicy, nie ruszajmy ich. Wybudzone przez nas przedwcześnie motyle giną.  Tego motyla też zostawiam w spokoju, on nie może niepotrzebnie tracić energii. On dojdzie do siebie bez naszej pomocy. Matka Natura sama sobie poradzi.

Rusałka ceik ze złożonymi skrzydełkami wygląda jak zeschły liść i aby to pokazać




wykorzystam moje zdjęcie wykonane w innej porze roku. Biała plamka  w kształcie litery C była powodem nazwania go ceikiem. Podobnie poczynili biolodzy z innych krajów

Polygonia c-album
Углокрыльница c-белое, 
Vanessa c bianco,
C-Falter
C-betűs lepke
Babočka bílé C
Papallona de la c blanca

"Świat roślin niezbadany, świat często zapomniany.
Pochyli się i go zauważy, kto o szczęściu marzy".   Takie gdzieś zasłyszane słowa zaczęły się




przewijać w głowie gdy zobaczyłem zielony rojownik pospolity.

Przylaszczka pospolita (Przelaszczka trojanek) zakwita już w marcu.  Jej kwiaty zamykają się pod wieczór i w przypadku deszczowej pogody. 



Jest rośliną trującą, a wypadku jej spożycia może wystąpić biegunka krwawienie i uszkodzenie nerek.


Jej sok działa drażniąco na naszą skórę.

Ponieważ nasiona przylaszczki są roznoszone przez mrówki




bardzo często rośnie ona wzdłuż ich ścieżek.












   
Wawrzynek wilczełyko to krzew, który potrafi zakwitać już w lutym, jeszcze przed rozwinięciem się liści. Jest rośliną podlegającą ochronie prawnej. Jego kwiaty mają piękny zapach.



Wawrzynek wilczełyko zawiera toksyczne związki kumarynowe i wszystkie jego części są śmiertelnie trujące dla człowieka. Stąd też ludowa nazwa gatunku "wilczy".  Jego owoce w postaci czerwonych jagód mogą zjadać tylko ptaki, które wydalają niestrawione nasiona, a tym samym przyczyniają się do jego rozsiewania. Nektar nie szkodzi również trzmielom, latającym dużo wcześniej niż jego kuzynki pszczoły. Trzmiele mogą pracować w niskich temperaturach, w słabym oświetleniu, w czasie mżawki i potrafią latać "ze swoim bagażem" na duże odległości. To jest chyba trzmiel gajowy.  Ciekawa jest jego łacińska nazwa - Bombus Lucorum

Śpiący jeszcze las ożywia pierwiosnka lekarska (pod ochroną) i miodunka ćma.
 

 
Swój kwiat otworzył również zawilec gajowy. Był to jedyny kwitnący egzemplarz, którego spotkałem.



W niektórych miejscach było tak ciemno, że dla zrobienia zdjęcia musiałem skorzystać z lampy błyskowej. I dopiero w domu zauważyłem tę gąsieniczkę spacerującą pod miodunką. Gdybym ją wypatrzył na miejscu, na pewno dokonałbym jej zbliżenia.  W bibliotekach przewertowałem kilka atlasów i przypuszczam, ze z tego tajemniczego maleństwa wyrośnie piękny  leśny motyl:
przeplatka maturna

Zajrzałem do Wąwozu Wądolno, który jest częścią Rezerwatu Nad Groblą.




Chciałem poszukać śladów  wiciokrzewu pomorskiego. Przystanąłem na chwilę. Przyglądałem się meandrom bezimiennego potoku i słuchałem odgłosów płynącej wody. Gdy nagle błogi spokój został zburzony przez narastający nierytmiczny warkot zwielokrotniony wędrującym po lesie echem.

Zza zbocza wąwozu na stalowych rumakach wyskoczyły Wojna, Zaraza, Głód i Śmierć. To byli Czterej Jeźdźcy Apokalipsy. Dobrze, że zdążyłem uskoczyć za drzewo. Zza niego skierowałem aparat w ich stronę, a pierwszy z nich jadący na quadzie uniósł lewą dłoń z wyprostowanym środkowym palcem. Zaryczał silnikiem i trzęsącym się na wykrotach pojeździe pojechał dalej. Dwóch z nich na motocyklach crossowych wjechało na zbocza wąwozu i ryjąc głębokie koleiny pognali w dół w ślad za jadącym na quadzie. Ostatni  jeździec przygazował, prysnął w moją stronę strumieniem błota zmieszanego z kamieniami i pojechał w ślad za swoimi poprzednikami. Dobrze, ze schroniłem się za drzewo, pryskające kamienie zastukały w jego pień. Oni mieli niezły ubaw, a ja straciłem ochotę na dalsze zwiedzanie, schowałem aparat do plecaka i  wyjąłem komórkę - nie było zasięgu.
- A może weźmiecie udział w jakimś poważnym rajdzie, ale tam na pierwszym zakręcie byście się  na rzadko zes...markali   - krzyknąłem w ich stronę.
- Zakute łby -  dorzuciłem w bezsilnej złości.
Ruszyłem w drogę powrotną. Od czasu do czasu przystawałem nadstawiając ucha w kierunku wsi Grobla. Odgłosy motorów oddalały się i zbliżały i wtedy przypomniał mi się wiersz przeczytany przed wielu laty w harcerskiej gazecie Świat Młodych

Kto po lesie krzyczy, huka
Ten przyrody niech nie szuka.
Bo co tylko w lesie żyje,
Przed krzykaczem się ukryje.

Gdy zobaczyłem ten obiekt, poczułem ulgę.



Mój samochód stał o rzut beretem. Zatrzymałem się, z plecaka wyjąłem termos z herbatą i kanapki. Popatrzyłem na zawiniątka i schowałem je z powrotem. Nie miałem apetytu. Gdy popijałem herbatę, od strony Siedmicy na rowerach górskich przyjechali dwaj nastolatkowie ubrani w odpowiednie odzienie. Grzecznie mnie pozdrowili i rozgościli się przy stole. Z ich rozmowy wynikało, że chcą jechać w stronę Grobli. Ostrzegłem ich przed szaleńcami  na motorach.
Pożegnałem ich i zauważyłem że oni zmieniają trasę. wybrali drogę pożarową wiodącą w stronę pól.

W Paszowicach, ciągnącej się przez 7 kilometrów wiosce trwała impreza.



Był to IX Kaczawski Jarmark Wielkanocny, który co roku odbywa się w Niedzielę Palmową.




Odwiedzę tę imprezę, może tam spotkam sympatycznych ludzi?



Ciekawe, do jakiego użytku posłuży to narzędzie?




A goście z Czech byli wyraźnie zadowoleni i dumnie prezentowali swoje rękodzieło.










Niestety, nie mogłem spróbować chmielowego napoju.



Opuściłem namioty i wszedłem do wiejskiej świetlicy.







Ciekawe połączenie - chrzan z rodzynkami, to chyba dla kobiet z zachciankami.

Apetycznie wyglądająca świnka. Barman, setę i galaretę proszę. 



Ooo... jeszcze jeden gość z Czech




Pani Marie była miła i na chwilę powstrzymała się od dziergania.



A to kilka jej dzieł



I ona sama.



Scena przygotowana, stoły zastawione...

   



... popisy czas zacząć.




Od jednego ze stołów usłyszałem radosne nawoływanie.
To zapraszały mnie dziewczyny z Zespołu Folklorystycznego "Wiadrowianie" z którymi zawarłem znajomość w poprzednim roku.



Skorzystałem z zaproszenia i poczęstowałem się pyszną babką od fajnych babek.

Osobiście nie przepadam za strojem niekompletnym, jest on dla mnie  Taki nijaki...


Ooo... taki ubiór mi się podoba. Na poprzedniej imprezie poznałem Kaczawskiego Górala,



zabawiał publikę dowcipnym monologiem




Chyba się niektórym spodobało



Pojawił się również pustelnik zamieszkujący grotę w lesie pod Paszowicami.



Kiedyś poznałem również sympatycznego pracownika Urzędu Gminy...



... i sympatycznego gościa.




Na imprezach tego typu, podobają mi się zawody dla młodzieży szkolnej:
- konkurs palmy wielkanocnej



- konkurs ciasta wielkanocnego




- szukanie pisanek w kopie siana




- zdobienie pisanek






Miły uśmiech jest zawsze w cenie



Dobra zabawa jest zawsze mile widziana
























Do zobaczenia

Dopisek

Przez jakiś czas nie mogłem się zebrać do pisania tego tematu. O niszczeniu lasów, a szczególnie rezerwatów powiedziałem pewnemu miejscowemu politykowi. I wiecie co mi odpowiedział?
- Nie masz większego problemu?
Taaak,  jemu chodziło o to, aby go wybrano na stanowisko, na które kandydował.  A gdy już się załapał na pozycję, to mnie wyborcę ma tam, gdzie kura jajko.

A ja z tym problemem zostałem sam.

Ale to nie tylko mój problem. To plaga powszechna. Zobaczcie Program Uwaga TVN
Trzeba tylko cierpliwie zaczekać na zakończenie krótkiej reklamy.

Później w opublikowaniu tego tematu przeszkodził mi mój sprzęt, który za sprawą osób trzecich odmówił mi posłuszeństwa.
Ale już jest po problemie.