środa, 27 stycznia 2016

Jak wysoki może być kamień?

2009-08-30

W tym dniu postanowiłem powtórzyć trasę, którą przed paroma laty przemierzałem w towarzystwie mojego szwagra Jerzego.  Chciałem ją przejść samotnie bez pośpiechu, rozkoszując się każdym widokiem, każdą roślinką.
Lubię wracać do miejsc, które w jakoś szczególnie poprzednio zapadły mi w pamięci.

Krajobrazy jak ziarnka różańca odmawiam,
Nie pragnę nowych, stale stare wznawiam.
I na tych samych, z pasją ciągle nową
Nalepiam moje niedołężne słowo.
Widać mnie tknęła Sopliców choroba,
Nic prócz Ojczyzny mi się nie podoba.
                                  Jan Sztaudynger

Z krajowej trójki prowadzącej do Jakuszyc w Szklarskiej Porębie wjechałem w lokalną drogę w kierunku Świeradowa Zdroju. Za skrzyżowaniem znalazłem miejsce, gdzie mogłem zostawić na chwilę mój samochód i z aparatem wróciłem do rozwidlenia dróg. Lubię to miejsce w Szklarskiej Porębie mieście Gór Izerskich, z którego doskonale widoczne są Karkonosze.



Samochód zostawiam na parkingu obok WZW. Tablica informacyjna jest nieco niekompletna



ponieważ obiekt przeznaczony jest do sprzedaży.
Przygotowany do marszu, uliczką widoczną za tablicą informacyjną idę do rozwidlenia ulic.



Zerkam na mapę i natychmiast na pobliskim drzewie odnajduję znak i kierunek szlaku. Czarnego szlaku, którym rozpocznę dzisiejszą wędrówkę.
Kolory szlaków turystycznych to: czerwony, niebieski, zielony, żółty  i czarny.
Ktoś kiedyś powiedział, że kolory szlaków turystycznych oznaczają ich trudność. Ale takie twierdzenie nie jest zgodne z prawdą. W przypadku szlaków pieszych, kolory oznaczeń są związane z "ważnością" i długością szlaku.  Generalna zasada oznaczenia kolorystycznego szlaków jest następująca.
Szlak czerwony -to główny szlak na danym obszarze, w górach prowadzi przez najwyższe szczyty.
Szlak niebieski - to drugi pod względem ważności szlak, jest to przeważnie szlak długodystansowy.
Szlak zielony - to szlak doprowadzający do charakterystycznych miejsc
Szlak żółty - to szlak łącznikowy pomiędzy innymi szlakami lub dojściowy
Szlak czarny - to krótki szlak łącznikowy lub obejściowy.

Szlak czarny prowadzi w prawą uliczkę za zwałami  piasku i żwiru a do tego miejsca przyszedłem



drogą po lewej stronie.

Pilnując znaków szlaku czarnego idę w kierunku Białej Doliny (uwielbiam romantyczne nazwy)
W prześwitach pomiędzy drzewami co parę kroków ukazuje się charakterystyczny szczyt Szrenicy.
Z lewej strony dochodzi szlak niebieski. Jest to sudecka część międzynarodowego szlaku turystycznego E3, a ja teraz czuję się bardzo ważną osobą.



Teraz pilnuję znaków szlaku niebieskiego, a one doprowadzają mnie do



Białej Doliny























Po lewej stronie odsłonił się widok na pasmo Karkonoszy























Szlak pieszy czarny skręca w lewo.

















Prowadzi on trasą wokół Szklarskiej Poręby, a ja wychodzę z miasta i idę coraz wyżej i wyżej
wygodną trasą wiodącą do lasu.










Obok drogi w kępach trawy sterczą łodygi naparstnicy purpurowej. To już ostatnia faza kwitnienia tej rośliny. Uwaga! Ona jest trująca.

Znak na drzewie oznajmia o skręcie naszego szlaku, a parę metrów za nim strzałka wskazuje drogę, w którą muszę wejść.









Szlak jest dobrze oznakowany, gdy znajdziemy się przy jednym znaku. natychmiast widoczny jest następny.























Dochodzę do Przełęczy Pod Zwaliskiem, gdzie na Rozdrożu Pod Zwaliskiem krzyżują się szlaki:









czerwony,zielony i niebieski, którym przyszedłem.
Zarządzam sobie chwilę przerwy na krótki posiłek, po którym rozpoczynam wspinaczkę na Zwalisko






"Wiatraczek" Na Rozdrożu pod Zwaliskiem chwalił się, że od niego do Zwaliska można dojść w
przeciągu 15 minut. Prawdę mówił, kwadrans później byłem prawie na szczycie tej góry.
Gdy podchodziłem pod Zwalisko wyprzedziło mnie dwóch czeskich rowerzystów. Podziwiałem ich, mieli dynamit w nogach. Rowery postawili pod świerkiem, jeden z nich pozostał przy nich








 a drugi wspiął się na szczyt i z entuzjazmem informował swego kolegę o widokach jakie









się przed nim roztaczały..










Gdy wdrapałem się na głazy Zwaliska westchnąłem dwukrotnie: raz ze zmęczenia, drugi raz z podziwu. Zza rozjaśnionych słońcem drzew wyłaniał się ocieniony szczyt Wysokiego Kamienia.
I w tej chwili zapomniałem o moim zmęczeniu. Rozkoszując się widokiem pasma Karkonoszy próbowałem rozpoznawać charakterystyczne szczyty.








Śląskie Kamienie, Czeskie Kamienie, Śmielec, Wielki Szyszak, Łabski Szczyt, Szrenica na której zboczu zieleniła się nitka trasy narciarskiej Lolobrygidy. Na razie, na Zwalisku  odtańczyć taniec radości. bowiem z jego szczytu można oglądać Góry Izerskie  i jednocześnie widzieć w tle część Karkonoszy. Można patrząc na Karkonosze zobaczyć oddzielającą je od Gór Izerskich Przełęcz Szklarską  a na niej zabudowania Jakuszyc. Za kilkanaście lat drzewa zasłonią częściowo widok.

Tuż za Zwaliskiem rozrzucone są w niewielkiej odległości skałki o tajemniczo brzmiących










nazwach: Wieczorny Zamek, Skarbki i Skalna Brama. Legenda głosi, że w Wieczornym Zamku raz w roku o północy ukazują się marmurowe drzwi, za każdym razem innej nocy. I ktoś, kto w tę noc znajdzie się tam i będzie miał czyste serce, odnajdzie klucz do tych drzwi, za którymi ukryte są skarby. Lecz aby te dobra śmiałek mógł ze sobą zabrać, będzie jeszcze musiał pokonać strach przed Duchem Gór, który może się ukazać jako potężny gniewny niedźwiedź, albo potwór ziejący ogniem lub, dla odmiany, ciskający gradem. Jest jeszcze jeden warunek: aby te skarby śmiałek mógł posiąść na zawsze musi je spożytkować na godziwy cel, w przeciwnym wypadku majątek przepadnie.

Dłuższą chwilę rozkoszuję się otoczeniem i w końcu pozostawiam skałki ich własnemu losowi,
Wracam do Rozdroża pod Zwaliskiem. Po drodze potrącam gałązki kosodrzewiny, które chyba tym uradowane, wydają przyjemny sosnowy aromat. Nie mam pojęcia, dlaczego uprzednio nie zwróciłem na nie uwagi.
Szlak zielony i niebieski idą, każdy w swoją stronę.








A szlakiem czerwonym możemy pójść na Wysoki Kamień

Droga teraz prowadzi niezbyt stromo pod górę.












Na świerku usiadł czarny ptak i usłyszałem kilkakrotne zawołanie: krrruk... krrruk... Leśnicy mówią że w ten sposób przedstawia się  kruk

Kilkanaście kroków za drzewem z krukiem stanąłem na małym rozdrożu, na którym znaki szlaku wskazywały na kamienistą, szeroką ścieżkę. Niechętnie opuściłem wygodną drogę która, jak się








później okazało, łukiem omijała grupę skał Zawalidrogę. Za Zawalidrogą czerwony szlak ponownie wsyed na szeroką wygodną drogę.










Ale droga taka wygodna już nie była. Rozpoczęły się bardziej strome podejścia








Wysoki Kamień 1 058 m. n. p. m.









Nie pamiętam daty mojej pierwszej w życiu wizyty w tym miejscu. Ale w pamięci pozostał mi widok betoniarki i taczek stojących obok siebie.  Od tamtego czasu na Wysokim Kamieniu zaszły zmiany.









Schronisko na Wysokim Kamieniu jest jeszcze w fazie budowy.







































Otoczenie szczytu, to jeden wielki plac budowy

Po zdobyciu szczytu Wysokiego Kamienia również głęboko dwukrotnie westchnąłem:









 raz z wysiłku, druga raz z powodu  widoku

Byłem tak uradowany, że z mojego teleobiektywu skorzystałem jak z lunety








Nad Śnieżnymi Kotłami widnieje budynek dawnego schroniska. Obecnie znajduje się tam stacja przekaźnikowa RTV i telefonii komórkowej.

Z tablicy informacyjnej dowiedziałem się, że mój imiennik, Jan Sztaudynger przez pewien okres czasu był mieszkańcem Szklarskiej Poręby.







Z żalem opuszczałem szczyt Wysokiego Kamienia i szlakiem czerwonym zacząłem schodzić do








Szklarskiej Poręby.








Dotychczas wędrowałem pod górkę, a teraz miałem "z górki".  Ale początkowo lekko nie było.
Na bardziej stromych zejściach pracują inne mięśnie nóg, które mogły nieco odpocząć na bardziej płaskich odcinkach szlaku.







Wygodna droga doprowadza do  Rozdroża pod Wysokim Kamieniem.









A tam na polance zatrzymałem się na chwilkę, do aparatu podpiąłem teleobiektyw i wycelowałem go w kierunku Karkonoszy.







W wizjerze pojawiły się Śnieżne Kotły i Łabski Szczyt "jak na dłoni", a pod szczytem...







...Schronisko pod Łabskim Szczytem, ale o nich będzie mowa innym razem.

Oooo...,  piękna sprawa. Małżeństwo rasowych rowerzystów.








Mam wielkie uznanie dla takich turystów  Sympatią również obdarzam prawdziwych harlejowców.
Nie lubię szalonych dopalaczy (ja te pojazdy nazywam szlifierkami)

___________________________________________________________________________

Dopisek. Poznałem pewną pozytywnie zakręconą rowerzystkę, na razie wirtualnie. Może kiedyś spotkamy się w realu, kto wie? 
___________________________________________________________________________

Jeszcze tylko tęskne spojrzenie skierowane w stronę Karkonoszy - kiedyś tam byłem.








Rzut oka na tablicę informacyjną: tu jestem.

Jadę odwiedzić Zakręt Śmierci























Samochód można zostawić na parkingu, ale chwila odpoczynku drogo kosztuje.










Z parkingu kamiennymi schodkami można dość do polanki z której leśna ścieżka prowadzi  do



do grupy skałek, za którymi znajduje się doskonały punkt widokowy.












Jesteśmy w Górach Izerskich i jednocześnie możemy spojrzeć w stronę Karkonoszy.

Niestety nie udało mi się wykonać korzystnych ujęć potrzebnych do sklejenia panoramy









Zakrętu Śmierci. Może innym razem?













Dla mnie ten dzień był pełen wrażeń. Wracam do domu, czuję się spełniony. Po drodze wspominam
miejsce, w którym ujrzałem kwitnący dziewięćsił bezłodygowy.











Niektórzy tę roślinę nazywają ostem górskim. Nie wiem dlaczego oset, przecież dziewięćsił nie kłuje.

Kwiatostan tej chronionej rośliny jest otwarty tylko w słońcu,










a zamyka się pod wpływem zwiększonej wilgotności powietrza.







Ja rozkoszowałem się widokiem kwiatka, a pszczółka ze smakiem spijała jego nektar.

To co napisałem i pokazałem, to jest to, co udało mi się po latach wygrzebać z mojej i mego starego komputera pamięci.
______________________________________________________

Minęło sześć lat

2015-09-26

Krajobrazy jak ziarnka różańca odmawiam,
Nie pragnę nowych, stale stare wznawiam.(...)

Przypomniał mi się wiersz J. Sztaudyngera i postanowiłem ponownie odwiedzić Zwalisko i Wysoki Kamień
Słońce, chmury i wiatr w tym dniu tworzyły osobliwą scenerię.

Biała Dolina




















Karkonosze


























Góry Izerskie









Pamiętacie legendę o Wieczornym Zamku? Skały Skarbki również mają swoją. Otóż pewnego razu pewna kobieta ze swoją kilkuletnią córeczką w Górach Izerskich zbierała grzyby i zabłądziła. Długo szukała drogi powrotnej, aż trafiła pod Zwalisko i wtedy przy Skarbczyku zauważyła światełko. W skale widniały uchylone wrota a za nimi stały skrzynie pełne klejnotów. Weszła do środka, małą dziewczynkę posadziła na jednej ze skrzyń, wyrzuciła grzyby i w pośpiechu zaczęła napełniać kosze skarbami. Gdy wrota zaczęły zgrzytać chwyciła jeszcze parę garści błyszczących monet napełniła nimi kieszenie i tak obładowana, ledwo zdążyła ujść przed zamykającymi drzwiami. Wrota zamknęły się z łoskotem, a wtedy niewiasta przypomniała sobie o swojej córeczce. Zrozpaczona kobieta, nie bacząc na pogodę, w każdą noc przychodziła pod skałę i ze szlochem czatowała. Aż pewnego północka drzwi w skale się otworzyły i  omdlała z bólu matka zobaczyła swoją córeczkę siedzącą na skrzyni całą i zdrową. Niewiasta rzuciła w kąt kosze ze skarbami , chwyciła dziecko w objęcia i ze swoim najdroższym klejnotem uciekła.

Przed zejściem ze Zwaliska jeszcze jedno spojrzenie na  Wysoki Kamień i Karkonosze

Chyba za kilka lat drzewa ograniczą ten widok.

Schronisko Wysoki Kamień już jest otwarte. Jedynie z ciekawości wstąpiłem do niego.







Ale tak naprawdę mój niemy zachwyt był skierowany na te osoby. Ta dorosła para naprawdę kocha góry. I mam cichą nadzieję, że to małe, słodkie jabłuszko niedaleko spadnie od jabłoni. Jak ono dotarło na Wysoki Kamień?











Słońce, wiatr i chmury w tym dniu wyczyniały cuda.









Stałem oniemiały z zachwytu i nie mogłem się zdecydować w którą stronę mam patrzeć.









Obrazy w ułamku sekundy zmieniały się dosłownie "jak w kalejdoskopie".






Element krajobrazu które kryły się w cieniu, po chwili połyskiwały pełnym światłem...








Pokusiłem się również o wykonanie panoramy z widokiem na  Szklarską Porębę i Karkonosze

Wszystkim, którzy jadą "trójką" do Jakuszyc radzę, niech trochę zwolnią, i za Wojcieszycami zatrzymają się na parkingu przy barze. Z niego jest piękny widok na trzy pasma górskie: Kaczawskie, Rudawy i Karkonosze

Po powrocie do domu, gdy przeglądałem mapę Gór Izerskich, palnąłem dłonią w czoło.
Och, ja gapa. Byłem tak blisko pewnych skał, o których całkowicie zapomniałem. Chyba do tej trasy jeszcze wrócę i nie zapomnę pójść do skał, które również owiane są legendą.

_________________________________________________________________________

Dopisek

Tak, jak wyżej pisałem, obrazy zmieniały się jak w kalejdoskopie. Przez szczeliny w chmurach słońce oświetlało plenery podobnie jak reflektor scenę w teatrze, a ja starałem się za tym spektaklem nadążyć i oddać na zdjęciu to, co widziałem tam na Wysokim Kamieniu.
Prawdę mówisz, Krzysztof, to trzecie zdjęcie od końca oddaje głębię przestrzeni, którą się widzi stojąc na jakimś wzniesieniu. Dzięki Twojej, Krzysztof, wypowiedzi sięgnąłem jeszcze raz do zdjęć z tamtej wędrówki.










Ten pagórek to ta część Wysokiego Kamienia, która znajduje się za drogą dojazdową do schroniska.

A to jestem ja na Wysokim Kamieniu.


Kamień jest wysoki, a ja na nim jestem wyższy od niego.

1 komentarz:

  1. Janku, wybacz sklerozę, zapomniałem, a dzisiaj nie skojarzyłem.
    Góry w lecie mają zupełnie inny wygląd, wszystko jest takie ładne, słoneczne. Zwykła droga w lesie nabiera uroku, każda skała, każdy widok jest kolorowy, wesoły, jasny. Ech, że też nie mogę chodzić o tej porze roku!
    Ten skarb ukryty w skałach będzie mój, bo spożytkuję go godziwie – na zakup przedniego koniaku. Jak to małe jabłuszko dotarło na szczyt? Zapewne na plecach ojca:-)
    Zdjęcia robione z dużym przybliżeniem robią wrażenie. Widać na nich jakość aparatu i obiektywu. Na moich zdjęciach dalekie góry są albo niebieskie, albo nie widać ich wcale. Nie znam się na aparatach, myślę tylko, że winna jest matryca małej powierzchni, oprócz tuzinkowego obiektywu, oczywiście. Zdjęcie, które zwróciło moją największą uwagę, jest trzecie od końca. Ten szczyt z trójką ludzi, a w dole domy. Wyjątkowo dobrze widać na nim głębię. Napisz, Janku, z jakiej odległości robiłeś to zdjęcie, i jaki to szczyt.
    Na Wysoki Kamień wchodziłem szlakiem prowadzącym w pobliżu stacji kolejowej. Tak było pierwszym razem, później znalazłem parking wyżej, na skraju lasów, obok budyneczku stacji trafo (chyba trafo), przy jakiejś bocznej drodze powyżej stacji, i tam zostawiałem samochód, nie chcąc iść ulicami, przez miasto.
    Mam cichą nadzieję na urwanie się w kwietniu na jeden dzień w góry, ale to zbyt wczesna pora na oglądanie zielonych drzew w górach, a w maju już na pewno nie uda mi się.

    OdpowiedzUsuń