sobota, 1 października 2016

Październik

Październik chodzi po kraju


i wygania ptaszki z gajów

Październik kojarzył się ludziom z okresem międlenia lnu i konopi. W wyniku oddzielania włókna lnianego bądź konopnego powstawały odpadki zdrewniałych części łodyg lnu i konopi
-  paździerze, których było bardzo dużo.  Słowianie dawniej dbali o to, by w okresie października przygotować się do nadchodzącej zimy. Rozgrzewała ich ciężka praca przy międlicach i winobraniu. Dlatego ten miesiąc nazywał się  paździerzec, paździerzeń lub winnik.
Również znaną w Polsce  nazwą tego miesiąca był pościernik, od ścierni, które zostały w polu po ścięciu zbóż.
Łużyczanie ten miesiąc nazywają winowc,  a Czesi i Kaszubi kojarzą go z rują jeleni,
stąd czes. říjen i kasz. rujan.
Oryginalną nazwą tego miesiąca mogą się również poszczycić Ukraińcy, którzy używają wyrazu жовтень (Zhovten’),  - przywodzący skojarzenie z żółtymi liśćmi drzew.
Wśród słowiańskich nazw należy wspomnieć również Białoruś, gdzie ten miesiąc nazywa się
кастрычнік (kastryčnik),  co ma związek z obrabianiem lnu.

Październik, bo paździerze baba z lnu cierlicą bierze.

Październik stoi u dwora, wykop ziemniaki z pola.

W krótkie dzionki października wszystko z pola, sadu znika.

Gdy Anioły (2 X) w słońcu chadzają,
w lutym tęgie mrozy bywają.


Od chłodnych i wietrznych Aniołów szykuj sprzęt do leśnych łowów.

Na św. Franciszka (4 X) odlatuje pliszka.


Na św. Franciszka chłop w polu nic nie zyska.


Już św. Francisz, czemu się chłopie po polu kręcisz?

Na św. Franciszka szuka w polu ziarnek myszka.


Po św. Franciszku pasą
na owsisku.

Gdy św. Franciszek z babim latem po polu chodzi
- jesień dodeszczy, zima dochłodzi.

Św. Brunon (6 X) nocny szron niesie i przypomina, że to jesień.

Po św. Brygidzie (8 X) babie lato górą idzie.


Po słonecznej Brygidzie babie lato szybko idzie.


Babie lato w październiku, baby mają
prac bez liku.

Na Emila (11 X) babskie lato się
przesila.

W Edwarda (13 X) jesień
twarda.

Gdy św. Jadwiga (15 X) nastanie, cichnie ptaków śpiewanie.


Święta Jadwiga mrozu przydźwiga.

Do św. Jadwigi babie lato fruwa na wyścigi.


Od św. Jadwigi czasem chłody na wyścigi.


Gdy św. Jadwiga w słońcu, babie lato w końcu.


Gdy Jadwigę
deszcz spotka, to kapusta słodka.

Gdy św. Jadwiga bez deszczu i chmury,
listopad deszczowy, zimny i ponury.


Nie wierz słonecznej Jadwidze
- uśpiła ptaki, schowała rydze.


Do św. Jadwigi pozbieraj jabłka, orzechy i figi.


Gdy św. Łukasz (18 X) w ostrym słońcu stąpa
- dopiero w grudniu poszukasz ciepłego kąta.


Na św. Łukasz próżno grzybów szukasz,
lecz rydz jeszcze si
ę
zawadzi,
jeśli mróz go nie zdradzi.

Na Łuka schowaj pług i włóka.

Na św. Wita (20 X Witalisa) ze śpiewem ptaków kwita.

Św. Urszula (21 X) przychodzi,
ptaki do cieplic wywodzi.


Urszula jaka, cała zima będzie taka.


Święta Urszula dzieci do pieca przytula.


Po św. Urszuli trudno wyjść
w samej koszuli.

Po św. Urszuli chłop się
kożuchem otuli.

Św. Urszula perły rozsuła - miesiąc wiedział - nie powiedział,

słońce wstało, pozbierało.

Często od św. Seweryna (23 X)
czas silnych mrozów się
zaczyna.

Często św. Seweryn z wichrem po polu goni
-  człowiek i zwierz zmarznie, gdy się nie schroni

Dzień
św. Alojzego (24 X) przyczynia wina dobrego.

Po św. Tadeuszu (28 X) trzeba chodzić
w kapeluszu.

Gdy przyjdzie Szymon i Judy (28 X), zagoń bydło z pola do budy.

Na św. Szymona  babie lato już kona.

Na Szymona i Judy spodziewaj się
śniegu i grudy.

Gdy październik ciepło chadza, luty mrozy naprowadza.

Gdy październik ciepło trzyma,
zwykle mroźna bywa zima.

Gdy październik mroźny, styczeń jest niegroźny.

Gdy październik śnieżny i chłodny,
to styczeń
i luty łagodny.

Gdy październik chłodny, to styczeń
bardzo łagodny.

Gdy drzewa obrodzą
orzechami,
ostra zima jest przed nami.


Miesiąc październy marca obraz wierny.


Jaki październik, taki marzec, doznał tego niejeden starzec.

Grzmot październikowy - niestatek zimowy.


Październik, gdy grzmot na wschodzie naprawi,
burz nas wielkich i wiatrów nabawi.


W jesieni gdy liść prędko z drzew opadnie,
to wkrótce zima będzie, każdy zgadnie.

Październik, nim odejdzie, chętnie psoci,
okna mrozem zakuje, lub słonkiem ozłoci.

Gdy październik odchodzi,
listopad szybko izbę
wychłodzi.


Dni szczególne

10 X - Światowy Dzień Drzewa

    Dzień wspólnego sadzenia drzew, które pełnią niezastąpioną rolę w życiu człowieka. Inicjatorem tego dnia w 1872 r. był Juliusz Sterling Morton , sekretarz rolnictwa Stanów Zjednoczonych, znawca i miłośnik przyrody. Idea Mortona do Europy trafiła w 1951 r. Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) postanowiła,  że we wszystkich krajach członkowskich obchodzony będzie każdego roku Światowy Dzień Drzewa.
Dewizą FAO jest sentencja łacińska FIAT PANIS - Niech będzie chleb.

14 X - Dzień Nauczyciela

Dzień ten upamiętnia powstanie Komisji Edukacji Narodowej w 1773 r.

czwartek, 1 września 2016

Wrzesień

Gdy w kalendarzu wrzesień


kłania się już jesień.

Nazwa wrzesień ma etymologię ogólnosłowiańską.
Ukraińcy i Białorusini ten miesiąc nazywają podobnie:
ukr. вересень (veresenʹ)
biał. верасень (vierasień).

U Czechów dziewiąty miesiąc to:  září (podczas rui),
a u Chorwatów brzmi podobnie ; rujan.
We wrześniu rozpoczyna się rykowisko jeleni, czyli gody tych pięknych zwierząt.

Dla Kaszubów wrzesień to séwnik (siewnik) – miesiąc siewów.
Łużyczanie posługują się nazwą požnjenc (pożniewiec) - miesiąc po żniwach.

W dawnej Polsce wrzesień był nazywany jako pajęcznik lub jesiennik.

Wrześniową pełnię księżyca słowiainie nazywali Pełnią Żniwiarzy. W tej pełni księżyc wschodził równocześnie z zachodem słońca. Dawniej - przy ręcznej pracy, tak jasne niebo umożliwiało zbieranie plonów przez całą dobę. W 2025 r. wrześniowa pełnia księżyca (07.09.2025) będzie szczególna, ponieważ wtedy nastąpi pełne zaćmienie naszego naturalnego satelity.
O szczegóły można pytać w komentarzach.
 
Odleciały już bociany,
Polskiej strzechy gospodarze;
Już i żuraw rzuca straże.
W klucz powietrzny powiązany.
I już tylko od jeziora
Słychać jeszcze wrzask kaczora;
Lub szum długi, gdy gromada
Już wędrownych gęsi spada.
                   (Wincenty Pol)

Jaki pierwszy wrzesień, taka będzie jesień.

Chodzi wrzesień po rosie, zbiera grzyby we wrzosie.

Jeżeli wrzesień ciepły i suchy, październik nie oszczędzi pluchy.

Wiele ostu na wrzesie
ń wróży pogodną jesień.

Gdy na św.
Idzi (1 IX) ładnie, śnieg na pewno późno spadnie.

Na św. Idzi, to się w polu tylko bydło i oracza widzi.

Święty Idzi gruszkę na drzewie widzi.

Wielka dla zbo
ża i siewki wygoda, gdy w św. Idzi przyświeca pogoda.

Gdy w Stefana (2 IX) mgły od rana, a od wieczora pogoda
- jesień jabłkom cukru doda.

Słoneczna Izabela (3 IX) całą jesień ciepłem obdziela.

Słoneczna i ciepła Róża (4 IX) ciepłą jesień przedłuża.

Gdy na Wawrzy
ńca (5 IX) orzechy obrodzą, to w zimie mrozy dogodzą.

Św. Wawrzyniec uwija z orzechów wieniec.

Św. Regina (7 IX) gałęzie ugina.

W dzie
ń św. Reginy wabią chłopaków dziewczyny.

Gdy nadchodzi Regina, przyroda mgły rozpina.

W narodzenie Marii (8 IX) pogodnie, tak b
ędzie cztery tygodnie.

Przed Bogarodzic
ą siej żyto przed pszenicą,
a po Bogarodzicy chwyć się pszenicy.

W narodzenie Panny pluta, w zimie zedrzesz buta.


Kiedy Panna si
ę rodzi, już jaskółka odchodzi.

Gdy św. Stanisław (8 IX) ze słonkiem się mija,
to babie lato w czas pole owija

Sergiusz (9 IX) źle służy ludziom w podróży,
gdyż pogodę zmienia według swego chcenia.
 
Na św. Łukasza (10 IX) jest w domu chleb i kasza.

Gdy Prot (11 IX) trzyma dzień ze słońcem
- grzyb rośnie w lesie, w rowie i na łące.

Gdy Jan Chryzostom (13 IX) go
ści słońce, będą pogodne jesienne miesiące.

Na
Święty Krzyż ( Podwyższenie Krzyża św. 14 IX) owce strzyż.

Na Podwyższenie Świętego Krzyża jesień się przybliża.

Ostre wiatry w Bernarda (14 IX) - jesień będzie słotna, a zima śnieżna i twarda.

Gdy słonecznie w Nikodema (15 IX) - przez dni siedem deszczu nie ma.

Gdy się Korneliusz (16 IX) chmurami rozdyma, będzie sucha i ostra zima.

Na świętego Teodora (19 IX) zapełniona komora.

Święty Mateusz (ewangelista 21 IX) dodaje chłodu i raz ostatni podbiera miodu.

Święty Mateusz chmiel z tyczek odziera i też miód z barci podbiera.

Pogoda na
św. Mateusza cztery niedziele się nie rusza.

Na
św. Mateusza dostanie kapusta kapelusza.

Na Mateusza s
łońce grzeje, po Mateuszu wiatr ciepło wieje.

Mateusz bez d
żdżów potoku da win do przyszłego roku.

Maurycy (22 IX) i (20 III) bosk
ą mocą dzionek zrównał z nocą.

Jeśli Tomasz (22 IX) ma jasne lice, to przyprowadzi nawałnice.

Wieszczy wrzesień, że już jesień.

Kiedy wrzesień przyniósł jesień, to i zboża młócą;
jedni sobie trą na  żarnach, drudzy na targ włóczą.

Gdy jesień zamglona, zima obficie zaśnieżona.

Rolnik deszczowej Tekli (23 IX) nie lubi, bo wszystkie zasiewy wygubi.

Gdy Tekla deszczowa, to i mysz w stogu si
ę chowa.

Od
św. Kleofasa (25 IX) jesienny chłód po polach hasa.

Gdy Kleofas minie, mysz si
ę chowa w oziminie.

Na
św. Wacława (28 IX) w polu pustki, w domu sława.

Św. Michał (29 IX) z pola wszystko pospychał.

Ptaszki przed Micha
łem odleciały, będzie ostry grudzień cały.

Gdy w Micha
ła pogodny dzień cały, na piękne grzyby kosz za mały.

Gdy na Micha
ła grzybno, w październiku rybno.

Sia
ć po świętym Michale, to już trochę niedbale.

W dzie
ń św. Michała wiatr z północy i wschodu pokazuje na zimę wiele mrozu.

Gdy noc jasna na Michała, to nastąpi zima trwała.

Od
św. Michała trąbka myśliwego do boru woła.

Micha
ł kapustę do beczki wpychał.

Św. Michał lato przekichał.

Gdy jesie
ń zamglona, zima zaśnieżona.

Zadeszczony wrzesień nieurodzaj i choroby niesie.

We wrze
śniu gdy tłuste ptaki, mróz w zimie nie lada jaki.

Gdy we wrześniu grzybów brak - niezawodny zimy znak.

Gdy we wrześniu krety kopią po nizinach, będzie wietrzna, ale lekka zima.

Im g
łębiej we wrześniu grzebią się robaki,
tym bardziej się zima da ludziom we znaki.

Gdy wrzesie
ń bez deszczów będzie, w zimie wiatrów pełno będzie.

Wrzesień jeszcze w słońcu chodzi, babie lato już się rodzi.
 
Jesień tego nie zrodzi, czego wiosna nie posiała.

Gdy jesienią mało liści spada, późną wiosnę to zapowiada.

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

O makach bez liku i o siodłowym ciągniku

2016-06-10

Wczoraj odwiedziłem bibliotekę, do której pojechałem autobusem MPK, aż na kraniec miasta. Pożyczyłem dwa stare wydania atlasów motyli. Gdy wracałem do domu, poczułem wewnętrzny żal i robiłem sobie wyrzuty. Zauroczyły mnie maki polne kwitnące pomiędzy chodnikiem a jezdnią, a ja jakby na przekór sobie, nie wziąłem ze sobą sprzętu do fotografowania. Dzisiaj, gdy o tym sobie przypomniałem, wziąłem swój plecak i pojechałem w to samo miejsce.
Ponieważ z autobusu wysiadłem jeden przystanek wcześniej, powoli poszedłem w stronę moich kwiatów. Ale te maki nie były już takie same jak dzień przedtem. Nie, to nie była ich wina.
One jeszcze kwitły, ale  oświetlenie w tym dniu było trochę gorsze i ich urok już nie był tak atrakcyjny jak wczoraj.
Trudno, gdy się nie ma tego co się lubi, trzeba lubić to,  co się ma.



Pobocza dawno nie były koszone, i fajnie. Kwitły żmijowce zwyczajne i cykorie podróżniki.




Kwiat cykorii podróżnik posiada piękną błękitną barwę




Wszędobylski jest też ślaz dziki i farbownik lekarski




Uwielbiam kwiaty dziko rosnące.






Kiedy obok nich przechodzę, muszę się nad nimi pochylić.



Dwa razy spojrzałem za siebie.




Osiedle Kopernik, tam mieszkam.

Mówcie co chcecie, ale maki polne to piękne kwiatki.



Gdy przymierzałem się do kolejnego ujęcia maków, w kadrze pojawił się samochód ciężarowy.



I wtedy do mojej głowy wpadła myśl, a może by tak zapolować na pewną markę?
No, to jedziemy. Wio koniki!
Nie musiałem długo czekać. Moje łowy trwały tylko pół godziny.


"Grill" tego samochodu jest tak charakterystyczny, że ten typ pojazdu można rozpoznać z dalszej


odległości



 


Nagle wszystkie pojazdy znacznie zwolniły.
Kierowcy mają oczy dookoła głowy i zapewne ci jadący w "tamtą stronę" widząc mnie fotografującego, ostrzegali światłami innych użytkowników dróg.
Sesja skończona. Muszę wracać i iść na działkę.

Z działki (i na nią) mogę się udać dwiema drogami.
Jedna z nich prowadzi "szlakiem dwóch brzózek"




Lubię przystanąć na tej kładce i spojrzeć na ulicę Józefa Piłsudskiego.




Po lewej znajduje się Osiedle Kopernik I, po prawej Kopernik II, a na wprost za wiaduktem kolejowym jest Osiedle Piekary.
W niedzielne przedpołudnie ulica jest senna. I można, tak jak ta pani, swobodnie przez jezdnię




przejechać.




W inne dni to skrzyżowanie jest pełne pojazdów.

Z mojej działki do domu mogę wrócić również inną drogą.



Gdy przeszedłem na drugą stronę ulicy, zadziwił mnie sznur pojazdów.








Ulica J. Piłsudskiego była zakorkowana. Ale skąd tu tyle samochodów ciężarowych?



Gdy przechodziłem obok ciężarówki z włączonymi światłami awaryjnymi, z kabiny rozległo się


pytanie
- Co pan tak fotografuje?
Od niezwykle rozmownego kierowcy TIRa dowiedziałem się, że na autostradzie A1 pod Legnickim Polem zdarzył się wypadek z ofiarami śmiertelnymi. Dlatego zarządzono objazd przez Legnicę.
Ten kierowca miał obowiązkową przerwę w podróży. Po jej skończeniu pojedzie do Marsylii.
Nasza rozmowa trwała dłuższą chwilę i nawet pochwaliłem się mu, że znam osobiście pewnego kierowcę Scanii. Ponieważ jego przerwa w podróży dobiegała końca, pożegnałem się z nim i później z kładki dla pieszych pomachałem mu kapeluszem na pożegnanie.   Odpowiedział mi machaniem ręki i mrugnięciem światłami



O  matko jedyna!



Co ta baba wyprawia?!



Delikatnie mówiąc, ona szuka guza.



Niestety, na głupotę ludzką jeszcze nie wynaleziono  żadnego lekarstwa.



No!!! Jakoś jej się upiekło. Ufff!

Wszyscy popełniamy błędy. Lecz kierowca pojazdu Służby Więziennej (jadący na sygnale) 




powinien mieć "Plan B" i nie przepychać się w korku. O rzut beretem znajduje się ulica 



Wrocławska, którą można było przejechać bez kłopotów.




Władze miasta sporo pieniędzy zainwestowało w tablice informacyjne, które  w przyszłości




powinno odpowiednio wykorzystać.  W tamtym dniu kierowcy zmuszeni do dokonania objazdu 


przez Legnicę byli zdani na własne siły. Nigdzie nie było służb porządkowych.

Wszystkim kierowcom ciągników siodłowych życzę szerokiej drogi. Pozdrawiam szczególnie



tych którzy jeżdżą Scanią.

A żmijowiec zwyczajny możesz zobaczyć tutaj

niedziela, 21 sierpnia 2016

Góry Kaczawskie. O kwiecistych łąkach i o maluszku wśród traw

2016-05-15

Złośliwość przedmiotów martwych spowodowała wiele zamieszania w moich poczynaniach.
I dlatego ten temat ukazuje się z niemałym poślizgiem.

Zawsze raduje mnie widok dziko rosnących kwiatów, a ukwiecona górska łąka, to balsam dla moich oczu. Kiedyś, gdy szukałem informacji o Górach Kaczawskich, na profilu jednego z mieszkańców Wojcieszowa zobaczyłem zdjęcie storczyków ozdabiających okolice Sośniaka w Górach Kaczawskich. Powiedziałem o tym Krzysztofowi, a wtedy on w naszej drugiej wędrówce zaprowadził mnie w okolice Popiela i Sośniaka. Wtedy mu obiecałem, że powrócę w to miejsce w porze kwitnienia storczyków.

Tego dnia na wyprawę wybrałem się dosyć późno, gdy zostawiłem swój samochód na placu przed kościołem w Pastewniku było już południe.

Nad bezimiennymi wzgórzami za Pastewnikiem kłębiły się ciemne chmury. Gdy spojrzałem


w przeciwną stronę, zobaczyłem oświetlone zbocza Sośniaka. Ruszyłem ochoczo w stronę


wzgórza, szedłem przez opuszczoną łąkę i o mały włos nie wdepnąłem w zeszłoroczne


kwiaty dziewięćsiła bezłodygowego.
Dziewięćsił bezłodygowy (Carlina acaulis) rosnący w stanie dzikim podlega ochronie prawnej i jego niszczenie jest zabronione. Niektórzy ten kwiat nazywają ostem górskim.

Na skraju drogi swe kwiaty otworzył  wilczomlecz sosnka (Euphorbia cyparissias).


Medycyna ludowa mleczny sok tego ziela wykorzystywała jako środek na piegi, brodawki i wypadanie włosów. Wilczomlecz ma właściwości trujące i  jego nieumiejętne stosowanie powoduje powstawanie pęcherzy na skórze.

Wśród jasnej zieleni wiosennej trawy miedzy kępkami łubinu żółtym kolorem połyskiwały kwiaty


pierwiosnka lekarskiego (Primula veris P. officinalis). Kwiat jak i korzeń pierwiosnka wykazują


silne działanie przeciwzapalne, przeciwgrzybicze, przeciwbakteryjne i przeciwwirusowe. Pierwiosnek lekarski wchodzi w skład Bronchosolu, Flegaminy, Mucosolwanu  i Herbapectu.


Kielich kwiatowy pierwiosnka lekarskiego jest luźny i nie przylega ściśle do rurki korony.


Roślina jest objęta ochroną gatunkową.

W innej części łąki rozprzestrzenił się czerwonobrunatno kwitnący  kuklik zwisły (Geum rivale),


który z daleka wygląda trochę niepozornie.  Ale temu kwiatuszkowi warto przyjrzeć się bliżej.



Owłosione rośliny fotografowane pod światło dają obrazy bogate w efekty.



Niebieskie, nieco szorstkie w dotyku piramidalnie ułożone na wzniesionej łodydze kwiatki to


Dąbrówka rozłogowa (Ajuga reptans)


Idę zwiedzać następną łąkę, która zaczyna zarastać samosiejkami.





A na widok tych kwiatków zrobiło mi się błogo na duszy.


To kwitły storczyki męskie



i stoplamki szerokolistne



Stoplamek szerokolistny


(Orchis latifolia)

Storczyk męski


(Orchis mascula)

Po sesji fotograficznej storczyków rozpocząłem powolną wędrówkę środkiem łąki porastającej


niezbyt strome zbocze. Wiosenna trawa wydawała rozkoszny zapach, a ja uważnie patrzyłem przed siebie. Gdy w trawie zauważyłem coś szarego, oniemiałem z zachwytu. Dobrze się złożyło, że do mojej lustrzanki miałem podpięty długi obiektyw i mogłem fotografować z większej odległości. Po zrobieniu zdjęcia powiedziałem do maleństwa


- O jejku, jaki ty jesteś śliczniutki!


Postąpiłem krok w lewo, zrobiłem jeszcze jedno ujęcie i szybko odszedłem od tego miejsca.
To maleństwo odpoczywało w trawie i spokojnie czekało na swoją matkę, która gdzieś niedaleko pasła się w zaroślach i na pewno wróci do swego dziecka, aby go nakarmić i zabrać ze sobą.
Przyroda żyje swoim rytmem i gdy kiedyś zobaczymy takie żyjątko, nie powinniśmy się do niego zbliżać i go głaskać. Takie maleństwo wtedy bardzo się stresuje, a nasza dłoń pozostawi na jego sierści zapach, który będzie dla jego matki obcy i wtedy może swoje dziecko porzucić.

Gdy już uznałem, że jestem w bezpiecznej odległości od maleństwa położyłem się w trawie


i czekałem na rozwój wypadków. Ale zapadłem w drzemkę i gdy się ocknąłem zdążyłem tylko zauważyć sarnę biegnącą w stronę zarośli. Za moimi plecami był las. Poszedłem w jego stronę i usiadłem w krzakach. Po jakiejś chwili usłyszałem  za sobą szelest i zaraz rozległo się chrapliwe: bhhheeeee... Podskoczyłem jak oparzony i ruszyłem biegiem na łąkę. Nic tu po mnie. Poszedłem na wzgórze i oddałem się rozkoszy podziwiania widoków.






Przedarłem się przez chaszcze i nie zawiodłem się. Kolejna łąka też była ozdobiona storczykami.




Kwiaty storczyka męskiego bardzo często miewają odmienne kolory.





Gdzieś od strony Rudaw Janowickich zaczęły nadciągać ciemniejsze chmury.


Poszedłem w stronę Sośniaka.



Gdy przedzierałem sie przez krzaczory moją uwagę przykuły ciemnozielone liście, które błyszczały jakby je ktoś posmarował olejkiem.


To był kopytnik pospolity (Asarum europaeum)  Kształt liści przypomina ślad kopyta końskiego. Roslina ma wiele nazw regionalnych: kopyteń, narda leśna, nardus leśny, nard dziki, kleśniec, przykopytnik, a na Wileńszczyźnie - obłapa.


Na zboczu Sośniaka rosły kępy pełnika europejskiego  (Trollius europaeus)


Ciasno ułożone płatki przypominają małą różę.

(…) Mały ognik na umajonych łąkach
Rozświetla umęczonym wędrowcom
Drogę na sudeckie szczyty,
Znacząc żółtymi refleksami szlaki traw,
Od których łagodnieje
Szarość polnych kamieni(...)
            "Ballada o róży"  – Anna Zelenay   

Pełnik europejski masowo występuje w Kotlinie Kłodzkiej i dlatego został nazwany różą kłodzką. Kwiat ten jest symbolem Ziemi Kłodzkiej, podobnie jak szarotka Tatr i mikołajek nadmorski polskiego wybrzeża Bałtyku.


Legenda głosi, że zabawę z okazji zrękowin młodej pary w okolicy Gorzanowa niechcący przerwał Liczyrzepa. I chcąc młodym dać zadośćuczynienie, z okazji ich zaślubin okoliczne łąki przyozdobił żółtymi kulistymi kwiatkami - różą kłodzką.
Motyw róży kłodzkiej wykorzystywano bardzo często w zdobnictwie.
Na Forum Przyroda Waldek Brygier zamieścił zdjęcia:



- po lewej - stary drogowskaz przy drodze z Radkowa do Karłowa,
- po prawej - posadzka hotelu w centrum Radkowa.

Witryna Antyczek.pl



Porcelana z lat 1920 - 1945 z motywem Glatzer Rose.

Logo Towarzystwa Górskiego.




Nie mogłem również oprzeć się urokowi niezapominajki (Myosotis =  mysie uszko)



Niezapominajki to są kwiatki z bajki.

Na stoku Sośniaka postałem dobrych kilkadziesiąt minut


Słońce i wiatr są niezrównanymi artystami, to niepowtarzalni rzeźbiarze widoków



Aparat oparłem o pień drzewa i wykonałem kilkanaście zdjęć, z których skomponowałem

ruchomy obraz.
 
Ruszyłem w drogę powrotną.


Teraz aura się odwróciła, nad bezimiennymi wzgórzami za Pastewnikiem płynęły jasne kłębiaste


obłoki, natomiast nad Sośniakiem kłębiły się ciemne chmury.


Gdzieś od strony "Cycuszków Bardotki" niosły się przytłumione pomruki.



Szybkim krokiem nadciągała burza.


Po wyjechaniu z Pastewnika zatrzymałem się na chwilę. Nad Bolkowem niebo było pogodne,


patrzyłem  na drogę prowadzącą do radaru meteorologicznego. Może pojechać nią i sfotografować srebrzystą kulę na maszcie? Ale odgłosy nadciagającej burzy odwiodły mnie od tego zamiaru.

Za Jaworem, gdy dodałem gazu, pod maską silnika rozległ się pisk, a na tablicy rozdzielczej zapaliła się lampka braku ładowania. Uszkodzeniu uległy łożyska alternatora.



*    *    *    *