piątek, 12 lutego 2016

Co jest trwalsze, kamień czy woda?

Ciągle przeglądam zakamarki twardego dysku starego komputera i ożywają wspomnienia moich dawnych wędrówek. A podobno wspomnienia odmładzają.

2009-06-14

Zawsze, gdy wyruszam na wędrówkę w Góry Izerskie i jadę do Szklarskiej Poręby, na  krajowej "trójce" zatrzymuję się na sporym parkingu za Wojcieszycami, Jest to  wyśmienity punkte widokowy, z którego można podziwiać trzy pasma górskie, Gór Kaczawskich, Rudaw Janowickich i Karkonoszy.










Wśród pasma Karkonoszy na pierwszy plan wybija się Chojnik a tuż obok niego za Piekielną Doliną







o bardziej rozległych zboczach wyrasta Żar. Do aparatu podpinam "długi słoik", czyli obiektyw tele.








To góra Chojnik (627 m.n.p.m.) z zamkiem o tej samej nazwie. Zamek ten nigdy nie był zdobyty przez człowieka.  Zniszczyły go siły przyrody, jego drewniane elementy spłonąły od uderzenia pioruna.

Wizjer aparatu niczym lornetkę kieruję w stronę najwyższego szczytu.










Królowa Karkonoszy Śnieżka - (1602 m.n.p.m.), a na niej obserwatorium meteorologiczne, które częściowo ucierpiało ubiegłej zimy. Ukośnie biegnąca przez gołoborze linia, to droga dojazdowa tzw Śląska Droga. Niżej Wielka Kopa z wyciągiem oraz biegnące na prawo zejście do Białego Jaru. Zejście to  w zimie jest zamykane ze względu na niebezpieczeństwo lawin.
Po nasyceniu oczu widokiem wyruszam w dalszą drogę w kierunku Szklarskiej Poręby













Za Piechowicami po lewej stronie szosy pojawiła się górska rzeka - Kamienna









Droga jest teraz pełna zakrętów i pnie się w górę przez piękny las.
Dlaczego Szklarska i dlaczego Poręba? W miejscowości tej w 1. poł. XIV wieku założono hutę szkła.












Do jego wytopu wykorzystywano węgiel drzewny. Drzewa były wyrąbywane z lasu wzdłuż rzeki Kamiennej. W ten sposób powstała Szklarska Poręba, która dzieli się na: Szklarską Porębę Dolną, Średnią i Górną.

Samochód zostawiam  na parkingu na początku Szklarskiej Poręby. Zapach lasu,








specyficzny aromat powietrza oraz niesamowity mikroklimat sprawia, że jestem  w innym świecie. Plecak na ramiona, aparat do ręki i ruszam w stronę widocznych bud z pamiątkami.

Tam przekraczam górską rzekę Szklarkę, która wpada do Kamiennej. Podziwiam niezwykle czystą wodę, jak leniwie rozlewa się między wygładzonymi kamieniami.











Nieco wyżej koryto się zwęża i przez to nurt wody jest bystrzejszy. Czysta górska rzeka (Szklarka) wygładza kamienie








 Ile razy tu jestem, tylekroć podziwiam to piękno.










 I wcale nie jestem nim znudzony.  Wodospad Szklarki tworzy wodny spektakl huczącego żywiołu



Jego wysokość wynosi 13 m.
Szkoda, że nie mogę przekazać tego miłego chłodu, nasycenia zapachów w powietrzu oraz szumu spadającej wody. W takim miejscu zapomina się o wszystkich troskach.


Wracam na parking, tam odnajduję szlak czarny, Wspinamy się nim przez las ostro pod górę, później przechodzę na szlak niebieski i dalej pod górę, tym razem nieco łagodniej. Przy szlaku znajduje się kamienna płyta, to grób Karkonosza czyli Ducha Gór, który został wypędzony przez












złych ludzi ze swojej odwiecznej siedziby na Równi pod Śnieżką. Karkonosz w tym miejscu patrząc na swoje ukochane góry zmarł ze zgryzoty i tu znalazł miejsce swego wiecznego spoczynku.

Karkonosz czyli Duch Gór Izerskich i Karkonoszy nosi wiele imion
pol. Karkonosz, Rzepiór, Rzepolicz lub Liczyrzepa
czes.  Krakonoŝ, Krkonoŝ 
niem. Rübezahl, Rübenzahl

Duch ten, wybranym osobom powierza swoje tajemnice, natomiast niesfornych turystów potrafi nieźle postraszyć.

W Polsce najbardziej chyba znaną legendą jest ta o porwaniu przez Ducha Gór księżniczki świdnickiej Dobrogniewy. Duch Gór czyni to zamieniony w wicher, niemal wyrywając księżniczkę z ramion jej narzeczonego, raciborskiego księcia Mieszka. Po wielu perypetiach Dobrogniewa nakłania Ducha Gór do liczenia rzepy rosnącej na pobliskim polu., ten zajęty tą czynnością nie zauważa szczęśliwej ucieczki księżniczki. Dlatego też powstało wstydliwe miano Ducha Gór - Liczyrzepa.

Nieco dalej skręcam na lewo i wychodzę na naturalny skalny taras - tzw Złoty Widok










A z tego tarasu można podziwiać zachodnie pasmo Karkonoszy. Kolejno od lewej, za sosenką










prawie płaskie szczyty: Śląskie oraz Czeskie Kamienie, Czarna Przełęcz, a pod nią Kocioł Jagniątkowski, Szczyt Śmielec, Przełęcz Pod Śmielcem, Wielki Szyszak, Czarcia Ambona z budynkiem, pod Czarcią Amboną Śnieżne Kotły, Łabski Szczyt,na którego zboczu po czeskiej stronie znajduje się źródło rzeki Łaby, prawie płaski szczyt Sokolnik, Mokra Przełęcz, Szrenica

A teraz przy pomocy odpowiedniej optyki naszego aparatu dokonamy zbliżenia do Śnieżnych Kotłów












(ogniskowa 27 mm)

Śnieżne Kotły nieco bliżej








(ogniskowa 62 mm)

Śnieżne Kotły jeszcze bliżej









(ogniskowa 220 mm)

Do tego miejsca przed wiekami sięgał jęzor lodowca. Śnieżne Kotły z zalegającym jeszcze w żlebach śniegiem.











( ogniskowa 300 mm) Widoczny budynek to stacja przekaźnikowa TV (dawne schronisko "Nad Śnieżnymi Kotłami" Od miejsca w którym się znajdujemy do budynku stacji w linii prostej ok. 6 km


Szrenica z wyciągiem krzesełkowym oraz trasami narciarskimi










Zbliżenie na Szrenicę










Widoczna trasa narciarska Lolobrygida.  Po lewej Kocioł Szrenicki.

Pogoda w górach potrafi zmienić się błyskawicznie. Pamiętajmy o odpowiednim ubiorze











 Z tego miejsca można  obejrzeć panoramę Karkonoszy i patrząc na nią trudno się dziwić tęsknocie, która towarzyszyła Karkonoszowi w jego ostatniej chwili życia.

Po zejściu ze Złotego Widoku jadę w stronę Jakuszyc.
Po lewej mijamy Krucze Skały. To znak, że za chwilę będzie wjazd na parking










Samochód zostawiam na parkingu.













Szlakiem czerwonym idę w stronę Szrenicy kamienistą drogą, początkowo łagodnie a później ostro pod górę. (ok. 2 km) Droga jest kamienista do tego stopnia, że w lekkich pantofelkach jest na pewno niewygodna do przebycia.












W bramce Rezerwatu Kamieńczyka zakładam czerwony kask i schodzę schodkami do wąwozu. Idę wzdłuż koryta Kamieńczyka Panuje tu półcień i przyjemny mikroklimat









 Na prawym zdjęciu widzimy co woda przez stulecia uczyniła ze skałą. Po prawej stronie kamienna ściana została częściowo wygładzona przez człowieka.

Ściany wąwozu z którego wyszedłem zostały wyżłobione przez wody cofającego się wodospadu, którego uroki podziwia niezwykle ruchliwa dziatwa z Zielonej Szkoły.











Jest to Wodospad Kamieńczyka i jest on najwyższym wodospadem po polskiej stronie Karkonoszy. Tworzą go trzy progi o łącznej wysokości 27 m. Za środkową kaskadą ukryta jest jaskinia nazwana Złotą Jamą, częściowo naturalna, częściowo sztucznie pogłębiona przez Walończyków szukających tu przed wiekami ametystów.













Szkoda, że Was tu nie ma. Można rozkoszować się jego widokiem. Wierzcie mi, huk spadającej wody sprawia niesamowite wrażenie. Jego brzmienie jest bardzo miłe dla ucha














A tak naprawdę, dlaczego nam dano kask?  Może dlatego, że duże krople wody mogą nam spaść na głowę, a może jakieś kawałki skał? Właśnie odłamki skał i jakieś kamyki. Ale nie tylko to. Jeżeli znajdujemy się na dole wodospadu, na głowę może nam spaść dosłownie wszystko: ogryzki jabłek, drobne monety, kamyki, wyplute gumy do żucia, butelki i wszystko czego znudzony "turyta" stojąc 30 metrów nad nami zechce się pozbyć.
Z Wąwozu Kamieńczyka wychodzimy tymi samymi schodkami, którymi tu weszliśmy. I teraz Wodospad Kamieńczyka oglądamy z góry Jego wielkość możemy porównać z postaciami na dole











Z cienia wychodzimy na oświetlone słońcem Schronisko Kamieńczyk.














Na tarasie schroniska możemy wypocząć Przed nami widok na część Gór Izerskich. Ten taras będzie miejscem naszego spotkania przed naszą wyprawą na Szrenicę i jej otoczenie












A wszystkich wybierających się na wyprawy górskie przestrzegam,










 nie na kamieniste szlaki takie "turystyczne obuwie". 
Ci co chodzili po górach wiedzą o tym, że: góry uczą wielkiej pokory, do wypraw w góry należy podchodzić z rozsądkiem. Ale nie każdy tak myśli...I niech Was Ręka Boska broni przed takim obuwiem. Tę osobę widziałem w drodze powrotnej tuż za Schroniskiem Kamieńczyka. O zgrozo... Pomyślcie, po kamienistej drodze 2 km pod górę, 2 km z góry...
resztę pozostawiam bez komentarzy.

Kamieńczyk wpada do rzeki Kamiennej. Po prawej stronie w cieniu pomiędzy kamieniami widać płynącą wodę.












Wierzcie mi, w czasie wiosennych roztopów tych kamieni nie widać, tej pary również by tam nie było...

Do jazdy po górskich zakrętach należy się wprawić. Pamiętajmy o tym i o innych użytkownikach dróg. Oni również mają zamiar wrócić do swego domu. ...Jeszcze tyle zostało do zwiedzania...














Kamień trwalszy, czy woda?

5 komentarzy:

  1. Janku, ze wstydem przyznaję się do zaniedbania: nie zaglądałem do Twojego blogu jakiś czas, a teraz widzę, że nie próżnowałeś. A swoją drogą pamiętam dobrze, że klikałem jakiś przycisk opisany jako „obserwuj”, czy jakoś tak. No i myślałem, że po tym kliknięciu system będzie mnie informował o pojawieniu się nowych postów u Ciebie, ale nie informuje. Pokręcone to dla mnie cholernie.
    Tym postem uświadomiłeś mi, jak mało znam tamte strony i jak wiele jest tam ładnych miejsc. Z tych opisanych poznałem nieliczne, jak Wodospad Kamieńczyka, ale też widzę, że ludzi tam dużo i samochodów i parkingów, a więc tych elementów krajobrazów, które staram się unikać.
    Jednak jeśli czas i możliwości pozwolą, będę czasami wybierać się w inne pasma sudeckie, nie tylko w Kaczawskie.
    Moja odpowiedź na Twoje pytanie brzmi: woda. Kamień wody nie zniszczy, ale woda kamień niszczy i to na kilka sposobów, co wszak prawdą jest znaną.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz,Janie, podobnie jak na blogu Krzysztofa, u Ciebie też próbowałam coś napisać, ale gierczyński internet spłatał mi figla i patrzę, a mój komentarz się nie zapisał :( A pisałam o tym, że ta kamienna droga wracałam kiedyś z rodzinnej wycieczki na Kamieńczyk. Był środek lata, dzikie tłumy na trakcie. Ruch jak na Marszałkowskiej. Chcąc nie chcąc wyłapywaliśmy fragmenty cudzych rozmów. Wreszcie zaczęliśmy z tych porozrywanych strzępków tworzyć dialogi, dalsze ciągi i mieliśmy świetną zabawę. Żałuję, ze wówczas nie spisałam naszej twórczości. Byłby niezły tekst.

    OdpowiedzUsuń
  3. I nam zdarza się bywać co roku w Szklarskiej, w bazie Pod Ponurą Małpą, kiedy to trwają koncerty piosenki turystycznej; bardzo to daleko od nas, w tym samym czasie można dotrzeć np. do Rumunii, ale mamy sentyment do Ponurej Małpy, i do Rumunii, więc obdzielamy swoją obecnością te miejsca; przy okazji zwiedzamy co-nieco, chodzimy po górach, szkoda, że wtedy jest to początek sierpnia i mnóstwo ludzi, więc staramy się wyruszać jak najwcześniej rano; pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ponura Małpa? Wielce oryginalna nazwa :-)
    Zdjęcia Janka zachęcają do odwiedzenia karkonoskich szlaków, ale tłumy ludzi stanowczo zniechęcają. Na swoich kaczawskich szlakach chyba zupełnie odzwyczaiłem się od widoku ludzi. Kiedyś zobaczyłem na śniegu świeże ślady butów, zatrzymałem się i z ciekawością oglądałem je – jakbym widział je na jakimś pustkowiu – ale w zimie tak właśnie jest w tamtych górach.

    OdpowiedzUsuń